Moje wspomnienie sierpnia 80 – by Onion13

 

fabrykaKoniec wakacji. Dzieciaki stoją w kolejkach za wszystkim. Za mięsem, zapałkami, papierosami, chlebem. Największa radocha stanie w kolejce do kiosku. Mają przywieź „Głos Robotniczy”, „Ekspress” . Może będzie „Razem” albo „Zarzewie”. Dyskusja jaki plakat jakiego zespołu będzie.. Bez problemu można kupić „Kraj Rad”. Tylko 4zł kosztuje. Wydanie piękne na super papierze. Tylko jeden kupel z klasy to bierze. Lizus. Na lekcję rosyjskiego przyniesie. My dostaniemy na siłę „Wiesołyje Kartinki”. Po zakupach udanych lepszych czy gorszych idziemy na podwórko. W telewizji i tak nic nie ma. Gramy w piłkę, gumę, no i oczywiście w kapsle w piaskownicy. Są Szurkowskie i Mytniki. Jest super. Każdy klucz na szyi ma, bo wiadomo rodzice w pracy.

Moja matka pracuje na produkcji w największym zakładzie bawełnianym w Europie „Obrońców Pokoju” na trzy zmiany. Strajki. Wraca. Zakupy są. Większe. W sklepie pod zakładem rzucili papier toaletowy. Dwie godziny w kolejce, ale co tam: Jest! W końcu pada z telewizora:”Mamy niezależne, wolne itd..” Euforia.

Rok szkolny się zaczął. Nie wiem kto to wymyślił, ale zapewne już ci z ósmych klas. Każdy jak potrafi rysuje na kratkowanej kartce znaczek „Solidarności”. Na guzikach przy granatowych fartuchach z białym kołnierzykiem wiszą te znaczki. Nauczyciele nic nie mówią. Uśmiechają się tylko. Jakieś 70% dzieciaków jest tak ozdobionych. Do tego przy fartuchach pojawiają się agrafki. Czas punk rocka. Na następny dzień rozmawiamy. Rodzice związkową legitymacje podbijają stemplem „Solidarność”. Wszyscy chodzą na religię do kościoła obok. Rodzice nie zmuszaja do tego. Partyjni rzucają legitymacjami. Nie wszyscy. Dzieciaki które mają zaangażowanych w PZPR rodziców nie noszą znaczków. Zazdroszczą nam.

I to byłoby na tyle o sierpni osiemdziesiątego roku. Teraz krótko na temat kombatantów. Prezydent i inni martwią się nad losem niezadbanych działaczy. Do emerytury 800 zł. Pytam czy jestem kombatantem skoro później było tak:

Jako dzieciaki malowaliśmy na murach słowo „Solidarność”. W mojej piwnicy na małej drukarence robiliśmy ulotki i rozrzucaliśmy je. Pałują nas na rekolekcjach. Stan wojenny. Czołgi. Musimy mieć dowód osobisty. Przesłuchania na komendzie. Rodzice zwalniają się z pracy aby nas odebrać. Przyszedł rok 89. już jesteśmy dorośli i też zaangażowani. Ufający wszystkim.

Wyjaśnienie:

Nie chce żadnych pieniędzy zasiłkowych od tego państwa i nigdy ich nie brałem. A bohaterowie co chcieli wysadzać pomnik Lenina, niech się bujają. Ja byłem nieletni.

I coś do tego co zostało czterdziestolatkom:

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s