Pacynkowe przedstawienie… cz.4 – by Weneda

By Weneda
ks.jpg_3
Spektakl czwarty – Teatrzyk o znikającej suwerenności

A cóż to za promyk się przebił?

Akt 1.

Dla zatarcia śladów, i większego ogłupienia zapracowanych Ludzi,
partia komunistyczna dokonała podziału.
Przez pączkowanie.
Na pijackiej libacji podzielili się kadrami, hasłami i sztandarami,
śmiejąc się przy tym do bólu, jakie te murzyny głupie.
Szampańskie humory mącili im tylko nic nie znaczący Kaczyńscy,
ze swoim ha,ha,ha Prawem i Sprawiedliwością.
Przecież komuniści już dawno okrzyknęli Polskę Państwem Prawa.
Przecież po to właśnie tworzyli Prawo, aby chroniło komunistycznych siepaczy.
I nagle -wypadek przy pracy.
PIS wygrywa wybory!
I, o zgrozo, nawiązuje koalicję z formacjami, nad którymi komuniści ciężko się napracowali,
aby byli „konstruktywną opozycją”…

Czytaj dalej

Pacynkowe Przedstawienie… cz.3 – by Weneda

By Weneda
ks.jpg_3

Spektakl trzeci – teatrzyk o wyrywaniu Zrywu

Jak tu dziś ciasno na scenie…

Akt 1.

Pognębiony bolszewicką okupacją Naród Polski, w obliczu pozbawiania go ostatniej kromki chleba,
postanawia porozumieć się, mimo represji aparatu namiestniczego.
W każdej firmie, mniejszej lub większej, ludzie otwierają się na rozmowy z Bliźnimi.
Puszcza bariera obawy przed wszechobecną bezpieką.
Jak kraj szeroki, tak trwa gorączkowe przygotowanie do walki z czerwonym systemem.
W Stoczni, skromna lecz wielkiego serca Pani Ania Walentynowicz, zaczyna skupiać wokół siebie
coraz więcej obudzonych Polaków.
W imię najprostszej Solidarności.
I to przesłanie błyskawicznie zatacza coraz szersze kręgi.
Ponad barierami, ponad ZOMOwskimi kordonami.
Trafia wszędzie, wywołując paniczny strach moskiewskiego namiestnictwa nad Wisłą.
Wiedzą przecież, że KGB nie daruje nieudacznikom, a jest na łubiance taki piec…
Wiedzą, że milionów Polaków nie zdławią, a moskwa zażąda haraczu jak zawsze.
Gorączkowo więc rzucają się do rozmów, a nawet ustępstw, gdy w tle…
Kurtyna

Akt 2.

Bolszewicy wszystkich resortów, łączcie się!
Poszli politrucy między żołnierzy, sekretarze między partyjniaków.
Wszak znów trzeba „wrogów ustroju” spacyfikować!
Gdy juz byli pewni skutków prania mózgów psów systemu,
wtedy przyszedł czas na urąbanie kabli od telefonu, wrony w Dobranocce
i siepaczy na ulicach.
Gdy im się wojna z Polakami udała, wtedy, jak w instrukcjach KGB-isty,
ruszyli wielopoziomowo.
KGB-iści w Zakładach, a Bolkopodobne kapusty do Związków.
Wtedy to usłyszałem wyszeptane:
Ty się tak Solidarnością nie podniecaj.
My już tam mamy co piątego…
Trudno było nie uwierzyć komendantowi powiatowemu…
Gdy już ” nasycili” struktury osłabionego konkurencją Związku,
wtedy przyszedł czas na teatrzyk w teatrzyku.
Komuna skrzyknęła wielokantowy stół, pluralistycznym przezwany.
Zaproszenia dzielił Komitet Centralny, dbając o „właściwy” rozkład głosów.
Tegoż rozkładu dopełnili „spadochroniarze” – głęboko wierzący komuniści,
dla niepoznaki mieniący się Obrońcami Robotnika.
I tak doszło do wyłonienia „ludzi honoru”.
Ależ oczywiście.
Spośród komunistów, wychowanków stalinjugend.
Wśród setek małych kanciastych stoliczków, w potokach wódki (jak na ludzi sowieckich przystało),
podzielono łupy.
Pomiędzy komunistów i ich pachołków, zmoczków i donosicieli.
I nawet gruba kreska nie była ich granicą.
A śpiewy ich i wiwaty nie miały końca…
Kurtyna

Akt 3.

Gdy ukraiński komunista przejął schedę po urbanie komuniście, zajmując staowisko
ministra propagandy, wtedy weszliśmy na drogę cudów.
Cudownie wyparowały pieniądze Emerytów, które mozolnie całe życie zbierali.
Cudownie także rozpoczął się transfer kasy na „biznesiki” nomenklatury.
Cudownie padały firmy, równie cudownie trafiając w łapy „kolesiów” z POP.
Również cudownie, w innych firmach pojawiały się słupy, oznajmiając się właścicielami.
Jak miraż pojawiały się i znikały banki i „instytucje” finansowe.
Rozpoczęła się światowa kariera polskich? przedsiębiorców, którzy zrobili „ciężką kasę”
na świecie, handlując np. preparatami medycznymi..
I przecież to nie ważne, że nikt nie wie, kto te preparaty KUPOWAŁ.
Kasa to kasa. Nowi przedsiębiorcy, przez nikogo nie niepokojeni, porobili sobie zakupy.
A to gazety, a to telewizje, a to banki.
Gdy już skupili większość aktywów w Polsce, piorąc tym samym kasę,
wtedy przyszedł czas na „restrukturyzację”.
Głównie polegającą na zamykaniu zakładów i obniżaniu pensji ludziom zagrożonym bezrobociem.
Bo przeciez trzeba eliminować nadmierny popyt, aby Kowalski nie podbijał cen nowym panom.
I tu pojawia się Leszek, co to nie kończy, a na pewno nie skończył wyprowadzać
czerwonego sztandaru.
Zwąchawszy się z Europejskimi komunistami, socjalistami, maoistami i całą resztą
lewackiej bandy, sprzedał Polskę do Unii, szumnie nazywając to „akcesją”.
Jak jego przyjaciele z Pruszkowa, tak i on wytargował cenę za sprzedaż
gospodarki i rolnictwa.
Wiedział przecież, że to komuniści będą kasę rozdzielać…
A przyjaciele z Unii wspomogą w walce z murzynami z miast i wsi.
Niebieska kurtyna z gwiazdami

———————————Koniec odcinka 3

Pacynkowe przedstawienie… cz.2 – by Weneda

By Weneda

ks.jpg_3

Spektakl drugi – teatrzyk z „wolnym Państwem”
I cóż tam na scenie?

Akt 1.
Powracająca z Berlina armia, przetacza się przez Polskę jak Tsunami.
Nie ma świętości dla Zwycięzców.
Kradną metodycznie – wszystko.
Od narzędzi w fabrykach, Górę w Kowarach -bo to uran, rower, zegarek, a nawet dziurawą miskę.
Jeśli nie ma co ukraść, to zgwałcą żonę gospodarza.
Albo spędzą wszystkich mieszkańców płci męskiej do stodoły, by w tym czasie zgwałcić wszystkie kobiety.
Zdarzało się , że wściekli mężowie wydostali się i widłami wybili zwycięzców do nogi.
Ale nawet takim czerwone namiestnictwo stawiało pomniki.
W Grodzisku Mazowieckim na przykład.
Realizując swą wielką myśl, że „największym zwycięstwem II WŚ nie jest pokonanie Hitlera, tylko
opanowanie Polski” batiuszka Stalin pozostawił nam swoich dowódców w Wojsku, w Rządzie,
w Bezpiece, a nawet 200 000 czołgistów przebrał w Polskie mundury.
Oczywiście, dla równowagi kazał im mówić że tak źle mówią po Polsku, bo są z Rzeszowa…
Realizując wytyczne wodza, namiestnicy ostro tępią wszelkie przejawy oporu wobec Najeźdzcy.
Niemieckie obozy koncentacyjne zostają zastąpione sowieckimi, ale wspomagane przez
umundurowanych bandytów spod czerwonej gwiazdy, ulokowanych w resortach siłowych.
Kiedy brak miejsc w Polsce, to cały Archipelag Gułag jest do dyspozycji.
Ba, nawet sali sądowej użycza moskwa, gdy trzeba dokonać mordu politycznego na Polskich Generałach.
Kurtyna

Akt 2.

Aby nie ryzykować niepomyślnych wyników, komunistyczne implanty organizują przedstawienie cyrkowe,
zapamiętane w Historii jako „3XTak”.
Drwiąc z podbitego Narodu, albo bezczelnie fałszują wyniki, albo szantażują głosujących lufami
ruskich automatów.
Czas mija, podarek z czołgistów się „asymiluje” – z Partią głównie zresztą.
Kolejne ekipy namiestników się zmieniają, wymieniane w chwilach narastającego buntu
podbitego Narodu.
CzeKa wychowuje następne pokolenie stalinjugend.
Obsadza ich w najbardziej wrażliwej tkance Państwa.
Wtedy, zadławiwszy się własnymi wymiocinami, odchodzi stalin.
Odchodzi niedaleko, do swojego Boga -Lenina.
I do robaków, które tak długo na niego czekały.
Zachodni politycy odetchnęli – zmarł świadek ich przeniewierstwa.
Nareszcie mogli „usztywnić stanowisko” ws. światowego komunizmu…
Wiele jeszcze czekało znękany Naród Polski zmian.
Kontrybucje wojenne dla zwycięzców były ogromne, a i apetyt nomadów niemały.
Dla „uspokojenia nastrojów” trzeba było wymieniac Warszawskich zastępców pionka,
czasem nawet wspominając o jakichś „błędach i wybaczeniach”.
Raz nawet jeden żartowniś pytał, czy my Polacy „pomarzymy”
Oczywiście „pomarzymy” zażartowaliśmy.
Moskwa w tym czasie, aby nie prowokować zbytnio partnerów zachodnich, zmienia metody działania.
Zamiast obsadzać stanowiska w Polsce „ludźmi radzieckimi”, wychowuje sobie „Wolskich” pachołków
na swoich Uniwersytetach.
A wymagania coraz większe, bo amorek – gołodupiec uzbrojony po zęby, rząda coraz więcej.
I kasy i żarcia i towaru.
Gdy się któremuś z podbitych Narodów protestować przydaży, to i wojsko
wysłać trzeba, by rzezi na bezbronnych dokonać.
A amorek zbroi się kosmicznie, gdy już X-25 za krótkie, by nad światem komunizm zapanował.
Gdy więc w rytm międzynarodówki planowano „kosmiczny parasol”, wtedy okazało się
że sowieckie imperium jest bankrutem a z nim i podbici…
Kurtyna

Akt 3.

Tu się bękartom stalina pech wielki przydarzył.
Po dziesiątkach lat wytrwałego zwalczania Kościoła Katolickiego, ba – nawet ze skrytobójstwami
na Kapłanach włącznie, Konklawe rozwaliło ich misterny plan, wybierając Polaka Papieżem.
I na nic się zdały urbanowe obrzydzania, na nic kordony z kałachami wycelowanymi w Wiernych,
Naród pokochał Papieża.
Karola, Wielkiego Człowieka i Patriotę.
Mając wielką charyzmę, podjął rozmowy z innym Wielkim Pechem komunistów, Ronaldem Reaganem.
I na nic się zdały zamachy.
COCOM rozwalił komuchom resztki potencji gospodarczej tak bardzo, że KGB musiało
powołać likwidatora „radzieckiej spółki”.
Głasno i przestrojno się zrobiło.
Kurtyna spada jak gilotyna na przydługie łapy Moskwy.
———————————————Koniec odcinka 2

Pacynkowe przedstawienie z przesłaniem i zaślepionymi widzami. – by Weneda

By Weneda
ks.jpg_3

Spektakl pierwszy – Teatrzyk z historią

Zajrzyjmy w Fabułę…

Akt 1.

Na mocy paktu Ribentropp-Mołotow, dwóch najeźdźców owładniętych ideami Marksa, napada na
Polskę.
Wspólnie i w porozumieniu mordują każdego przedstawiciela Elity, jaki tylko znajdzie się
w zasięgu ich służb jak i sprzedajnych obywateli, zamieszkujących ziemię Polską.
Po wspólnych Defiladach Zwycięzców, dzielą Polskę jak Brankę.
Czerwony komunista Stalin mści się za przegraną wojnę.
Brunatny socjalista Hitler, realizuje w praktyce swoją biblię szatana -Mein Kampf.
Dwóch równych Bogu to za wiele, dlatego Hitler napada na Stalina.
Kurtyna

Akt 2.

Naród Polski, niepomny na zbrodnie dokonane przez wschodnią dzicz, ale i z potrzeby walki
z okupantem niemieckim, w walce Partyzanckiej niszczy transporty wojenne na wschód i
dezorganizuje niemieckie panowanie nad Wisłą, płacąc za to ogromną cenę w krwi.
Z ograniczonymi dostawami zaopatrzenia, armie Hitlera grzęzną w ruskiej zimie.
Po długim czasie zdumienia, Stalin rusza do boju czołgi, jakie szykował na podbój Europy.
Piechotę, pod naganami NKWDzistów i pijaną samogonem, rzucono do walki z niemiecką pancerną armią.
Aż do przykrycia ciałami…
Głodni, zmarznięci Niemcy, po wyczerpaniu się amunicji (wybuchła na bocznicach w Polsce, a jeśli nie ,
to wypełnili ją piaskiem przymusowi robotnicy z Polski), masowo poddają się sowieckim „internacjonalistom”.
Zwycięska czerwona dzicz zaczyna podążać do Polski.
Kurtyna

Akt 3.

Witani kwiatami Zwycięzcy, szybko odnajdują się w roli Okupanta.
Korzystając z dokumentów Gestapo, natychmiast przystępują do czystek.
Pijane żołdactwo zachowuje się jak w kraju podbitym
Gwałty, grabieże i rozboje stają się normą.
Normą jest też ustanawianie sowieckich namiestników na każdym poziomie życia Polaków.
Jedyne kryterium – zwierzęcy podziw dla wodza -batiuszki Stalina.
Tak to dostaliśmy nową władzę -bezpaństwowych zwyrodnialców, komisarzy i volksdojczów,
przebranych teraz dla niepoznaki w Polskie mundury.
Armia pijanych waciaków podąża tymczasem do Berlina, siedziby ich niedawnego przyjaciela,
a obecnie znienawidzonego socjalisty Hitlera.
Przyjacielscy „alianci”, świadomi zbrodni dokonywanych na całym obszarze Polski przez Stalina,
najpierw milczą, a później krzykiem zmuszają Rząd na Uchodźstwie do walki ramię w ramię z sowieckim Okupantem.
Nie zmienia tego nawet potwierdzona Zbrodnia Katyńska…
Asekurując się przed sowieckim zagrożeniem, Alianci organizują Drugi Front, aby spotkać się z „sojusznikiem”
nad grobem Hitlera.
W Jałcie opłacają zatrzymanie czerwonych, jako łupy wojenne darując Europę Środkową…
Tu Kurtyna zapada na bardzo długo…
———————————————–Koniec odcinka 1