Polscy politycy o Donaldzie Trumpie

dt

………

trump

Reklamy

Przepiękne słowa Jarosława Kaczyńskiego

Skąd ten człowiek czerpie wiarę kiedy wszystko wkoło sypie się i rozlatuje? Nie wiem – ale jestem pełna podziwu i szacunku dla jego woli walki, determinacji wiary w wolną, niepodległa i sprawiedliwą Polskę. Oby takie postawy były zaraźliwe i dominowały nie tylko w PiS-ie, ale i całej Polsce. Tak Nam dopomóż Bóg!

 

„Ale nasza wiara i przeświadczenie, iż ten marsz, nieustanny marsz, ma sens, jest jeszcze mocniejsza. Mocniejsza niż miesiąc temu. Jestem przekonany, że będzie coraz mocniejsza. Jestem przekonany, że nasze przeświadczenie, iż Polska musi być narodem godnym, iż polskie państwo musi tę godność wyrażać i tę godność stawiać w centrum swego działania, tej godności bronić, zostanie pewnego dnia zrealizowane. Że to oczekiwanie stanie się faktem. Że Polska się zmieni. Że będziemy mieli Rzeczypospolitą, z której będziemy mogli być dumni. Że nie znajdzie się nikt, kto będzie śpiewał „Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie”. Że wszyscy będą śpiewali „Ojczyznę wolną pobłogosław, Panie”. Jestem przekonany, że ten moment nadchodzi, może nie jutro może, nie pojutrze, ale jest już blisko.

Prosto w paszczę rosyjskiego niedźwiedzia – by BBudowniczy

Putin

Rok 1999 – władzę w Rosji przejmuje Władimir Putin. To były KGB-owiec i członek Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, w latach 1998 – 1999 r. szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Jako premier doprowadza do agresji Rosji na Czeczenię, krwawo rozprawiając się z dążeniami tego małego narodu do niepodległości. Pretekstem do agresji są zamachy w Rosji dokonane rzekomo przez „czeczeńskich terrorystów”, a w rzeczywistości przez podszywających się pod nich funkcjonariuszy FSB. W czterech zamachach we wrześniu 1999 roku ginie ok. 300 Rosjan, a piąty z zamachów w Riazaniu zostaje udaremniony dzięki czujności mieszkańców i niewtajemniczonych w plan lokalnych władz. Czytaj dalej

Masakra w Kijowie i plajta Europy – by Leonarda Bukowska

Po pierwsze: Wyrazy współczucia dla bliskich i przyjaciół wszystkich Ofiar krwawych starć na Ukrainie. Także dla wszystkikch tych, których życie jest w tej chwili zagrożone i którzy muszą się bać o swoje rodziny i swych przyjaciół.

A więc stało się to, czego jeszcze niedawno nikt w Europie  się nie spodziewał. Może nie do końca, bo co bardziej przewidujący oczywiście od pewnego czasu liczyli się z podobnym scenariuszem dla Ukrainy. Ale były to jedynie jakieś rozważania, dywagacje, kalkulacje. Czas abstrakcji minął, przyszły konkrety – są zabici i ciężko ranni, są snajperzy strzelający do ludzi jak do ptactwa i kościoły poprzerabiane na szpitale polowe. Czytaj dalej

Wywiad z prof. Chrisem Cieszewskim – Joanna Lichocka

Mam nadzieje, że kiedyś, jak przyjadę kolejny raz, to będzie już inaczej, coś się zmieni. Że porządni dziennikarze powiedzą tym złym, że się z nimi nie zadają, że uczciwi zbojkotują nieuczciwych, że inteligentni zbojkotują tłumoków – mówi prof. Chris Cieszewski, amerykański uczony i członek komitetu organizacyjnego Konferencji Smoleńskiej, w rozmowie z Joanną Lichocką.

Wygląda Pan na bardzo zaskoczonego tym, w jakiej rzeczywistości się znalazł, przyjeżdżając do Warszawy.
Rzeczywiście, czuję się jak w podróży międzyplanetarnej. Z punktu widzenia naukowca, który przyjeżdża, aby przedstawić referat na konferencji, to coś zupełnie surrealistycznego.
Czytaj dalej

O Polsce z Natenczas Wojskim…

  • @BRONISŁAW NIEZGODA-DYWANOWSKI

    Widzi Pan teraz, jak się Pan bardzo mylił uważając, że PO to nadzwyczajne dziadostwoWidzę. Na szczęście mylić się jest rzeczą ludzką, czego dowodzi przykładnednedo z możnych, czy też zamożnych tego świata, w osobie ministra Rostowskiego. Przywołam tu przykład pana wicepremiera – buchaltera, któremu rachunki omsknęły się o głupie 24 miliardy, z powodu czego, złe pisowskie języki zrobiły wielkie aj waj na cały kraj, nie doceniając przebiegłości oraz manualnych talentów ministra i jego jedenastu prawych rąk.

    „Pomyliłem się” oświadczył odważnie pan Rostowski, na co posłanki i posłowie partii „Jedna pięść” oraz jej liczni koalicjanci zareagowali huraganowymi brawami. I po co był ten pisowski rejwach, nienawistne milczenie i a jak już gębę otworzą, to językiem nienawiści?
    Czytaj dalej

Fajny tekst Gadowskiego – Czy Donald Tusk istnieje?

Dziś zapraszam na drobne ekstrawagancje myślowe, których tworzywem będzie – excuzes le mot – pan Tusk Donald.

Od razu pojawia się nam istota problemu, bo żeby ktoś lub coś moglo być tworzywem – musi mieć właściwość pierwotną, mianowicie istnieć.

Zastanówmy się więc nad tym: czy Donald Tusk istnieje?

Już od czasów Parmenidesa wiemy, że byt to, to co istnieje – zawsze, nierozerwalnie, niepodzielnie, a to, co nie istnieje, to naturalnie jego przeciwienstwo – niebyt.

Ciągle jeszcze – za wyjatkiem pana profesora Baumana, jemu podobnych, oraz mojego znajomego, który równanie świata zwykł sprowadzać do uniwersalnej myśli : wszystko fekalium ( w naturze zwie to dosadniej) za wyjatkiem urynalium – poruszamy się na gruncie greckiej filozofii, rzymskiego prawa i chrześcijańskiej etyki.

Tak więc ci, którzy wychodzą z innych brzegów niech już teraz zarzuca dalsze czytanie jako kompletnie jałowe, bo doprawdy rozgrzania budyniu w chelmofonach dostąpią.

Czytaj dalej

„Żołnierze niezłomni wygrali” – polecanka

Wyklęci zwyciężyli w walce ze złem, z sowieckim totalitaryzmem. Dziś już widać, że dzięki młodym Polakom pamięć o żołnierzach antykomunistycznego podziemia będzie trwała, a życiorysy tych, którzy nigdy się nie poddali, będą inspirowały następne pokolenia.

Czy III RP czci swoich bohaterów? Powstańców warszawskich, żołnierzy AK, Żołnierzy Wyklętych? W przeciwieństwie do II RP, która powstańców styczniowych wynosiła na piedestał, w III RP tych, co walczyli o wolność, się nie rozpieszcza, nie obejmuje szczególną opieką finansową, medyczną ani specjalnie nie honoruje. Tymczasem ich oprawcy nie dość że nie są ścigani, to cały czas otrzymują dużo wyższe emerytury niż zwykły obywatel. Możemy mieć wrażenie, że w takim razie przegrali. Tylko czy na pewno?

Odkopywana prawda

Przy bierności polityków, urzędników i związanych z nimi mediów wciąż obrażani są AK-owcy, szczególnie Żołnierze Wyklęci. Tacy jak 17-letnia Danuta Siedzikówna „Inka”, zamordowana 28 sierpnia 1946 r. w więzieniu przy ul. Kurkowej w Gdańsku. Nieznani sprawcy oblali ostatnio czerwoną farbą jej pomnik w krakowskim parku Jordana. Tak za jej walkę odwdzięcza się wolna Polska. Postkomuniści, a nawet lewicowe środowiska postsolidarnościowe, otwarcie nazywają „Inkę” i innych Wyklętych „bandytami”. Cały czas – tak jak w PRL‑u – zamiast o powstaniu antykomunistycznym kłamie się o wojnie domowej.

Powtórzmy więc: czy żołnierze niezłomni przegrali? Czy pozostaną „brakującym ogniwem” naszej historii? Bo jeśli zapomnimy o nich, o ich walce i ofierze – tak jak tego chcieli komuniści – nie zrozumiemy powojennej tragedii Polski ani naszej, jakże ułomnej, współczesności. Bo świadectwo Wyklętych to jeden z najważniejszych składników budujących naszą tożsamość. To kręgosłup narodu.

I w kontekście odzyskiwania naszej własnej historii powinniśmy patrzeć na ekshumacje w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Podczas ubiegłorocznych prac Instytut Pamięci Narodowej wydobył z ziemi szczątki 109 polskich patriotów. Do dziś zidentyfikowano siedmiu z nich, zamordowanych przez komunistów i wrzuconych jak worki ze śmieciami do dołów na „Łączce”. Potajemnie, pod osłoną nocy. Najczęściej zupełnie nago, czasem w więziennych butach. Ze związanymi rękami. Aby bohaterowie tej prawdziwej Polski nigdy nie zostali odnalezieni, doły śmierci zasypano grubą warstwą ziemi. Czasem dodatkowo wapnem, aby zatrzeć wszelkie ślady. Komunistyczny mord miał na zawsze pozostać tajemnicą.

Siedmiu bohaterów

Pierwszy zidentyfikowany na „Łączce” to Edmund Bukowski, wilnianin, porucznik Armii Krajowej, uczestnik Powstania Warszawskiego. Po 1945 r. nie złożył broni, by przez całą Europę wozić rozkazy i fundusze służące walce o wolną Polskę. Wielokrotnie odznaczony, m.in. Krzyżem Walecznych. W ciężkim śledztwie prowadzonym przez UB nie przyznał się do „antypolskiej działalności”. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 13 kwietnia 1950 r. Miał 32 lata.

– Gdy zabrali mi ojca, miałem osiem miesięcy. Nie było też mamy, która jako łączniczka odsiadywała wyrok 15 lat więzienia. Wychowywali mnie dziadkowie. Z naszej rodziny komuniści aresztowali 16 osób – mówi Krzysztof Bukowski, syn porucznika Bukowskiego. – Przez lata nie wiedziałem, co się stało z ojcem. Teraz, dzięki IPN‑owi, już wiem.

Drugi to Eugeniusz Smoliński, wybitny chemik, którego wiedza z zakresu materiałów wybuchowych służyła Komendzie Głównej AK. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 9 kwietnia 1949 r. Miał 44 lata.

Gdy córki Eugeniusza Smolińskiego straciły ojca, jedna miała trzy lata, druga 11 miesięcy. – Mama całe swoje długie życie czekała na tatę, do końca nie wierzyła w jego śmierć – wspominają. – Przecież obiecał, że wróci. Wrócił do nas teraz.

Trzecia z rozpoznanych ofiar to Stanisław Łukasik ps. Ryś, kapitan AK, żołnierz września 1939 r., dowódca partyzantki na Lubelszczyźnie. Po 1945 r. w zgrupowaniu mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy i Krzyżem Walecznych. Zatrzymany 16 września 1947 r. wraz z innymi „zaporczykami” w wyniku prowokacji UB podczas próby przekroczenia granicy. Przeszedł okrutne śledztwo. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 7 marca 1949 r. Miał 32 lata. Aby jeszcze bardziej pohańbić Łukasika, pogrzebano go (i zapewne wcześniej zamordowano) w mundurze Wehrmachtu. – Miałem wtedy cztery lata. Aż do dziś nie wiedziałem, gdzie pogrzebali ojca. Kwiaty składałem w kilku symbolicznych miejscach. Nie spodziewałem się, że będę miał go kiedykolwiek obok siebie – mówi ze łzami w oczach Stanisław Łukasik, syn kapitana Łukasika.

Czwarta ofiara to Tadeusz Pelak „Junak” – także żołnierz „Zapory”. Wyrokiem tego samego krzywoprzysiężnego sądu – razem ze swoim dowódcą i pozostałymi „zaporczykami” – skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 7 marca 1949 r. Miał 27 lat. – Nie było dnia, by mama go nie wspominała. Nie doczekała jego odnalezienia, ale doczekałyśmy my, jego siostry – mówi Marianna Gawlik, jedna z sióstr zamordowanego porucznika.

Piąty zidentyfikowany – Stanisław Abramowski ps. Bury, członek Armii Krajowej, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, Narodowych Sił Zbrojnych (po 1945 r. Narodowego Zjednoczenia Wojskowego). Uczestniczył w wielu akcjach samoobrony przed komunistycznym aparatem represji. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 30 lipca 1948 r. Miał 26 lat. Materiał genetyczny, który pozwolił zidentyfikować „Burego”, przekazali IPN‑owi jego bracia Władysław i Henryk.

Szósty – Bolesław Budelewski ps. Pług, członek AK i NZW. Podobnie jak pozostali – żołnierz dwóch okupacji. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na karę śmierci i stracony na Mokotowie 15 lipca 1948 r. Miał 38 lat. Jego syn Edmund miał wtedy cztery lata. – Do dziś pamiętam moment, jak zabierali mi ojca. Potem mamę przez wiele lat wyzywano, że była żoną bandyty. Rodzina wiedziała, że tata został zabity, ale nie wiedziała, gdzie go pochowano. Baliśmy się, że tego nigdy nie uda się ustalić. Jestem szczęśliwy, że dzięki IPN‑owi tata będzie miał swój grób.

Siódmy – Stanisław Kasznica, „Stanisław Wąsacz”. Żołnierz września 1939 r. i Powstania Warszawskiego. Prawnik, działacz narodowy, porucznik Wojska Polskiego, podpułkownik i komendant NSZ-etu, po 1945 r. w NZW. Kawaler orderu Virtuti Militari i Krzyża Walecznych (dwukrotnie). Torturowany w śledztwie. Wyrokiem krzywoprzysiężnego sądu skazany na czterokrotną karę śmierci i stracony na Mokotowie 12 maja 1948 r. Miał 40 lat.

Przywracanie wolności

Bukowski, Smoliński, Łukasik, Pelak, Abramowski, Budelewski i Kasznica. Oni już wygrali. Wygrali walkę ze złem, z sowieckim totalitaryzmem. Z fizyczną eliminacją i niepamięcią. Mieli zniknąć na zawsze – zamordowani fizycznie, z oplutymi życiorysami, przemilczani. Dziś są wydobywani z ziemi. Wkrótce doczekają się godnych pochówków. Przede wszystkim czekają na to ich rodziny. Ale czekamy też i my. Czekamy na kolejne identyfikacje i ekshumacje, które mają być wznowione w kwietniu.

I co nie mniej ważne – oni muszą wrócić do naszej pamięci zbiorowej. Na należne im, zaszczytne miejsce. Tym niezłomnym – Żołnierzom Wyklętym – wbrew salonowym, postkomunistycznym „elitom” – należy się nasz szacunek. Bo to im zawdzięczamy wolną Polskę, której mamy dziś zręby. Pamiętajmy o nich wbrew włodarzom III RP, którzy nie chcą czcić bohaterów walki o niepodległość, bo zamiast prawdziwej wolności wolą poddaństwo europejskim i azjatyckim stolicom.

Ale był w 23-letnich już dziejach III RP krótki moment, kiedy mogliśmy poczuć się jak w wolnym kraju, jak w II RP. To prezydentura śp. Lecha Kaczyńskiego, który był kustoszem narodowej pamięci, szczególnie tej heroicznej, powstańczej, a Żołnierzy Wyklętych i ich rodzin nie bał się honorować.

Dziś ekshumacje na „Łączce” śledzi cała Polska, śledzą szczególnie ludzie młodzi. To oni przede wszystkim organizują obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, wyręczając w tym polityków, urzędników i związane z nimi media. I to głównie dzięki młodym Polakom pamięć o żołnierzach antykomunistycznego podziemia będzie trwała, a życiorysy tych, którzy nigdy się nie poddali, będą inspirowały następne pokolenia. Dlatego niezłomni wygrali. I nic już tego nie zmieni.

Autor jest szefem działu opinie „Super Expressu”, autorem książek „Bestie”, „Bestie 2” i „Oprawcy. Zbrodnie bez kary”

http://niezalezna.pl/38994-zolnierze-niezlomni-wygrali